Wiadomości

  • 11 grudnia 2020
  • wyświetleń: 2209

Czy Podbeskidzie opuści strefę spadkową do końca 2020 roku?

Materiał partnera:

Drużyna Podbeskidzia Bielsko-Biała ciągle jest czerwoną latarnią Ekstraklasy. Tegoroczny beniaminek nie może poradzić sobie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce po hucznym awansie z pierwszej ligi. Trener Krzysztof Brede stara się rotować składem, pozwala grać zarówno nowym nabytkom transferowym, jak i zawodnikom, którzy często siedzieli na ławce rezerwowej. Niestety widać braki w potencjale kadrowym, który po zderzeniu się z ekstraklasową rzeczywistością, popełnia masę prostych błędów, które skutkują częstymi porażkami i małą ilością punktów.

podbeskidzie, stadion miejski
Czy Podbeskidzie opuści strefę spadkową do końca 2020 roku? · fot. bielsko.info


Defensywa, która w zeszłym sezonie była prawdziwym monolitem i jedną z lepszych w pierwszej lidze, teraz przeżywa ogromny kryzys. Zespół Podbeskidzia w 12 spotkaniach stracił aż 29 bramek, co daje ponad 2 stracone bramki na mecz. To fatalny wynik, tak samo, jak ich gra ofensywna i zaledwie średnio 1 strzelona bramka w każdym spotkaniu. Napastnicy Karol Danielak i Mateusz Marzec nie błyszczą już w tym sezonie, podobnie jak pomocnik Łukasz Sierpina, który skomentował ostatni przegrany ligowy mecz 0-4 z Lechem Poznań:

Musimy siąść wszyscy razem przeanalizować te stracone gole, ale również porozmawiamy sobie o tym, żeby na murawę wychodzić bardziej skoncentrowanym i nie tracić w ten sposób bramek. Długie rozmyślanie o tej porażce dużo nam nie da, to już się wydarzyło. Mamy przed sobą bardzo ważne mecze z Piastem i Płockiem i musimy przystąpić do nich w pełni skoncentrowani, aby jeszcze w tym roku zdobyć ważne punkty”.

W tej chwili bielszczanie mają jedynie 9 zdobytych punktów i zajmują ostatnie 16 miejsce w tabeli. Nie jest jednak za późno na odrabianie strat. Ogromnie pozytywną informacją jest fakt, że zaledwie 4 punkty dzielą drużynę z Podbeskidzia od 10 miejsca w tabeli. Przy dwóch wygranych w grudniu i korzystnych wynikach w innych spotkaniach mogą przesunąć się nawet o kilka oczek w górę. Co najważniejsze, tylko jeden punkt dzieli ich od bezpiecznej strefy, dlatego tak ważne są te ostatnie tegoroczne mecze.

Wszystkie spotkania można oczywiście typować i dla fanów krajowej piłki nożnej dostępne są zakłady bukmacherskie na stronach takich jak np. Fortuna czy Betclic, zagranicznych bukmacherów legalnie działających w Polsce - więcej w tym artykule.

Łukasz Sierpina zna doskonale rangę tych meczów, bo już 11 grudnia podejmą u siebie Piast Gliwice, a tydzień później zagrają wyjazdowy mecz z Wisłą Płock, czyli trafiają na sąsiadów z tabeli zajmujących obecnie 13 i 14 miejsce. To bezpośrednie mecze z rywalami, z którymi nie można przegrać, jeżeli realnie myśli się o utrzymaniu w Ekstraklasie. Przy dwóch porażkach, rok 2021 mogą rozpocząć nawet od 7 punktów straty do kolejnej drużyny w lidze.

Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała mają teraz szansę udowodnić, że nie znaleźli się przypadkiem w Ekstraklasie. Tym bardziej że w wielu meczach ich gra mogła się podobać. Grali ofensywnie, stosowali wysoki pressing i próbowali konstruować ciekawe akcje w ataku. Nawet statystyki z meczów były często na ich korzyść. Jednak proste błędy obrońców, którzy tracili piłkę przed swoim polem karnym albo podawali do rywali, niszczyły morale i motywację całego zespołu.

Pierwszy bramkarz Martin Polacek jest nadal kontuzjowany, ale zastępuje go doświadczony Michał Pesković, który dołączył z Cracovii w tym roku. Obrońcy nie mogą polegać jedynie na bramkarzu, który przez ich niefrasobliwość często nie ma nic do powiedzenia przy straconych golach. Wszyscy fani Podbeskidzia muszą w tych ciężkich chwilach dopingować swój zespół i dać piłkarzom kredyt zaufania, tak jak zarząd klubu, który zapowiedział, że te dwa tegoroczne mecze mogą zadecydować o przyszłości trenera.